Cz.III: Z BIBLIOTEKI KRAJEWSKICH-
SIUDÓW – Maria Sibylla Merian (1647–1717)
i dżungle Surinamu
dr hab. n.med. Krzysztof Krajewski-Siuda, 28.III.2026


[powyżej]
Maria Sybilla Merian, kajman okularowy z wężem (cylindrowcem koralowym) w paszczy, "Metamorphosis insectorum Surinamensium", Amsterdam 1705 r., [Biblioteka Krajewskich-Siudów].
Wyobraźcie sobie: rok 1699. Ameryka Południowa, dżungle Surinamu.
Europejskie salony pełne są zabobonów, a insekty? To “robactwo” z piekła rodem. Ale jedna kobieta, Maria Sibylla Merian (1647–1717) [po lewej], uzbrojona w pędzle, lupę i nieugiętą ciekawość, rusza w epicką ekspedycję. Bez wsparcia królewskich grantów, sama finansuje podróż z Holandii do dzikich tropików – jako pierwsza w historii!
Dlaczego? Bo Merian nie wierzyła w bajki. Jako dziecko wychowana w kręgach naturalistów (m.in. Albertusa Seby (1665–1736)) i na książkach polskiego lekarza Jana Jonstona (1603–1675) (do której ilustracje wykonał jej ojciec, rytownik i wydawca Matthäus Merian (1593–1650)), od 13. roku życia hodowała gąsienice i dokumentowała ich transformację w motyle.
W epoce, gdy ludzie myśleli, że owady rodzą się z gnijącego błota (teoria abiogenezy Arystotelesa), ona rysowała cykle życiowe z precyzją, która wstrząsnęła nauką.
Jej arcydzieło „Metamorfoza owadów Surinamu” (1705) to nie tylko 60 akwarelowanych rycin – to rewolucja! Pokazała pełny cykl: od jajka po dorosłego osobnika, z roślinami-gospodarzami.
Bez mikroskopów, na oko!
Maria Sybilla Merian, kajman okularowy z wężem (cylindrowcem koralowym) w paszczy, "Metamorphosis insectorum Surinamensium", Amsterdam 1705 r., [Biblioteka Krajewskich-Siudów].
Wyobraźcie sobie: rok 1699. Ameryka Południowa, dżungle Surinamu.
Europejskie salony pełne są zabobonów, a insekty? To “robactwo” z piekła rodem. Ale jedna kobieta, Maria Sibylla Merian (1647–1717) [po lewej], uzbrojona w pędzle, lupę i nieugiętą ciekawość, rusza w epicką ekspedycję. Bez wsparcia królewskich grantów, sama finansuje podróż z Holandii do dzikich tropików – jako pierwsza w historii!
Dlaczego? Bo Merian nie wierzyła w bajki. Jako dziecko wychowana w kręgach naturalistów (m.in. Albertusa Seby (1665–1736)) i na książkach polskiego lekarza Jana Jonstona (1603–1675) (do której ilustracje wykonał jej ojciec, rytownik i wydawca Matthäus Merian (1593–1650)), od 13. roku życia hodowała gąsienice i dokumentowała ich transformację w motyle.
W epoce, gdy ludzie myśleli, że owady rodzą się z gnijącego błota (teoria abiogenezy Arystotelesa), ona rysowała cykle życiowe z precyzją, która wstrząsnęła nauką.
Jej arcydzieło „Metamorfoza owadów Surinamu” (1705) to nie tylko 60 akwarelowanych rycin – to rewolucja! Pokazała pełny cykl: od jajka po dorosłego osobnika, z roślinami-gospodarzami.
Bez mikroskopów, na oko!
Sensacja?
Merian eksperymentowała z indiańskimi szamanami, testując trucizny żab i lecznicze właściwości insektów. Jej prace zainspirowały Karola Linneusza (1707–1778) i Karola Darwina (1809–1882) – dziś uznawana za pionierkę entomologii i ekologii.
Kobieta w męskim świecie nauki, ignorowana za życia, dziś ikona! Jej prace zakupił do Ermitażu car Piotr I Wielki (1672–1725). Zapomniana na dwieście lat, dzisiaj cieszy się ogromną popularnością.
Ręcznie kolorowane ryciny powstałe według jej malunków widziałem w Morgan Library w Nowym Jorku i w innych miejscach.
W naszej skromnej bibliotece jest kilkanaście prac Marii Sibylli – oto niektóre z nich.


