LOKATORZY I BANICI

biblioteki

kapitana Nemo

dr J. Jakubowski, 29.VII.2026


NIEOCZEKIWANA POCHWAŁA TRADYCJI

W samym sercu "Nautilusa", za podwójną śluzą stalowych drzwi, znajdowała się biblioteka kapitana Nemo. Na rycinie autorstwa Rioux, zgodnej z precyzyjnym opisem Verne’a, przedstawiono wysokie, wąskie pomieszczenie z sufitem wykończonym kasetonami i ozdobnymi stiukami, ścianami zastawionymi równymi rzędami jednakowo oprawionych książek, wygodną kanapą chesterfield i licznymi gablotami rodem z gabinetu historii naturalnej. W księgozbiorze zgromadzono – bagatela! – dwanaście tysięcy woluminów.

W ukazanej na drzeworycie bibliotece nie widać technicznych nowinek, żadnej sugestii, że pomieszczenie znajdowało się na najbardziej nowoczesnym okręcie drugiej połowy XIX w., przełomowej „epoki pary i elektryczności”. Przeciwnie, wszystkie dekoracje, pieczołowicie wykonane snycerki i pikowane skóry sprawiają wrażenie, że obcujemy z pałacową biblioteką w najlepszym wydaniu. Kontrast pomiędzy tradycyjnym luksusem pomieszczenia a stalową nowoczesnością „Nautilusa”, skłonił prof. Aronnaxa – narratora powieści – do określenia biblioteki jako „dowcipnie urządzonej”.

Czy wyobraźni zabrakło autorowi, czy ilustratorowi? Dlaczego żaden, kreśląc charakterystykę biblioteki, nie pokusił się o sugestywny obraz nowatorskich rozwiązań, futurystycznych sprzętów i architektonicznych nowinek? Dlaczego bibliotece kapitana Nemo bliżej do barokowego "Museum museorum" Valentiniego, niż pozostałych pomieszczeń Nautilusa, uwodzących technologicznym kunsztem?

PANTEON BADACZY NATURY

Być może kluczem do zrozumienia źródeł „dowcipu”, a zarazem wyjątkowego statusu księgozbioru w industrialnej architekturze "Nautilusa", jest wizualna i intelektualna tradycja, do której należał Nemo, gospodarz podwodnego statku. Biblioteka nie była jedynie pomieszczeniem na książki, na okręcie pełniła funkcję jednej z kapitańskich kajut, była również prywatnym muzeum, odosobnionym gabinetem i miejscem twórczej pracy kapitana.

Z barwnej, bogatej w szczegóły relacji Aronnaxa dowiadujemy się, że kolekcja książek, choć zawierała liczne dzieła „o moralności i literaturze”, w przeważającej mierze składała się z edycji naukowych. Można domniemywać, że kapitan Nemo był poliglotą, gdyż zgromadzono książki „we wszystkich językach świata”. Niemniej, gdy Aronnax podjął trud wymienienia autorów, których publikacje trafiły na pokład „Nautilusa”, znaleźli się pośród nich przede wszystkim Francuzi. Trudno powiedzieć, czy wynikało to z predylekcji narratora, czy odzwierciedlało upodobania samego kapitana Nemo.

W bibliotece znajdowały się dzieła światowej sławy Francuzów: lekarza i zoologa Henriego Milne-Edwardsa (1800–1885); badacza klimatu, fizyka i astronoma Françoisa Arago (1786–1853); twórcy wahadła, potwierdzającego obrotowy ruch Ziemi, Jeana Bernarda Foucaulta (1819–1868); zoologa i antropologa Jeana Louisa de Quatrefagesa (1810–1892); chemika Henriego Étienne Sainte-Claire Deville'a (1811–1881). Spośród przedstawicieli innych narodów, wspomniano m.in. szwajcarsko-amerykańskiego geologa i paleontologa Louisa Agassisa (1807–1873); angielskiego fizyka i chemika Michaela Faradaya (1791–1867); irlandzkiego glacjologa i alpinistę Johna Tyndalla (1820–1893) oraz wybitnego niemieckiego przyrodnika i podróżnika Alexandra von Humboldta (1769–1859).

Otrzymuj informacje o nowych nabytkach i wpisach na blogu


WIELKI NIEOBECNY

Przywołani badacze reprezentowali panteon ówczesnej nauki i właśnie z tego powodu zastanawiający jest brak pośród wymienionych słynnego Charlesa Darwina (1809–1882).

Aronnax zauważył, że najświeższa z włączonych do księgozbioru edycji pochodziła z 1865 r., co wskazywało, że podmorska podróż „Nautilusa” nie mogła rozpocząć się wcześniej. W połowie lat sześćdziesiątych XIX w. Darwin należał do najbardziej rozpoznawalnych luminarzy europejskiej nauki – jego magnum opus opublikowano w 1859 r. w Londynie, w ciągu kilku następnych lat dyskusja nad przełomowymi ideami brytyjskiego przyrodnika rozgorzała na wszystkich uniwersytetach i w towarzystwach naukowych po obu stronach Atlantyku. Bardzo szybko, bo już w 1862 r., dzięki staraniom intelektualistki i wolnomyślicielki Clémence Royer, ukazało się francuskie tłumaczenie słynnego "On the Origin of Species". Jeszcze wcześniej tłumaczenie niemieckie i holenderskie. Darwin był w Europie powszechnie znany a jego koncepcje szeroko omawiane. I wszystko to wydarzyło się, zanim „Nautilus” opuścił port macierzysty, by pokonać „20 000 mil podmorskiej żeglugi”. Bestsellerowe dzieło Verne’a ukazało się po raz pierwszy w 1870 r. Pracując nad rękopisem powieści, musiał przysłuchiwać się głośnej dyskusji o zaletach i wadach „darwinizmu”, ponieważ w drugiej połowie lat sześćdziesiątych powszechny "sąd nad Darwinem" znacząco przybrał na sile.

Mimo to Darwin nie był obecny w opisie biblioteki, przedstawionym przez skrupulatnego Aronnaxa... Czy książek brytyjskiego przyrodnika brakowało w księgozbiorze kapitana Nemo? Czy też profesor, mimowolny pasażer „Nautilusa”, nie znał prac Darwina i z tego powodu nie zwrócił na nie uwagi? A może pominięcie Darwina było przemyślanym zabiegiem Verne’a, zaplanowanym przez autora elementem kreacji "świata przedstawionego"?


BUNTOWNIK Z CYGAREM

Tekst powieści nie jest w tej sprawie jasny, biografia autora niedookreślona, możemy jedynie snuć domysły.

Aronnax był intelektualistą wysokiej klasy i postać Darwina znał doskonale. Dowiódł tego w zupełnie innym miejscu opowieści, relacjonując wycieczkę na ląd w okolicach wyspy Manaar. To właśnie tam, w świetle zapewnień profesora, podróżnicy napotkali „olbrzymiego kraba, którego zaobserwował również Darwin”. Nic dodać, nic ująć – trudno dalej podtrzymywać tezę o domniemanych brakach w edukacji Aronnaxa. Znacznie roztropniej jest przyjąć, że do kapitańskiego księgozbioru edycji Darwina nie włączono wskutek decyzji właściciela a zarazem projektanta podmorskiej biblioteki. O książkach świadomie pominiętych możemy wnioskować, przyglądając się książkom na "Nautilusie" „zaokrętowanym”. Zgodnie z maksymą „pokaż mi swoje książki, a powiem ci kim jesteś”, nie od rzeczy jest założyć, że kapitan Nemo był … antydarwinistą! Pośród europejskich przyrodników, przywołanych przez Aronnaxa, prym wiedli zdecydowani antagoniści Darwina i zaciekli przeciwnicy „darwinizmu” – de Quatrefages i Agassiz, prócz nich naukowi tradycjonaliści, zachowawczo ustosunkowani do teorii doboru naturalnego (m. in. Milne-Edwards). Widać takie były minione lektury kapitana i takie fundamenty jego światopoglądu.

Choć decyzja o całkowitym porzuceniu cywilizacji zdaje się wskazywać na bezkompromisowego nowatora, radykalnego rebelianta i odważnego buntownika, kapitan Nemo jawi się jednocześnie jako tęskniący za tradycją i utraconym porządkiem erudyta. Rozczarowany „zmierzchem i upadkiem cywilizacji", przenosi się do podwodnego azylu, którego sercem czyni komfortową, tradycyjną, nieco groteskową bibliotekę, w pełen sprzeczności sposób odzwierciedlającą tęsknoty i rozczarowania właściciela.

Verne zdaje się przewrotnie pytać czytelnika – czyż można lepiej zaznać ukojenia, niż zanurzając się w sfatygowanym fotelu chesterfield z pięknie ilustrowanym traktatem botanicznym w lewej i aromatycznym cygarem w prawej dłoni (nota bene Nemo był namiętnym palaczem a jego biblioteka pełniła również funkcję "salonu na cygara")?


W wymarzonej bibliotece kapitana Nemo nie było miejsca na przełomowe teorie przyrodnicze, burzące ustalony ład i porządek, podobnie jak nie było przestrzeni na „nową ekonomię”, która miałaby odmienić chylący się ku upadkowi świat. I nawet gdyby Karol Marx wydał pierwszy tom „Kapitału” trzy lata wcześniej niż uczy historia – dajmy na to w 1864 r. – zakupioną przez kapitana książkę spotkałby los podobny do „Origin of Species” Darwina. Najpewniej zostałaby na lądzie... Niechęć Nemo do „ekonomii politycznej” musiała być organiczna, Aronnax nie bez powodu podkreślał, że żadna praca z tej dziedziny do biblioteki „Nautilusa” nigdy nie została dopuszczona.

Budowniczy "Nautilusa" był prekursorem zmian, które miały dopiero nadejść. Kreatorem samodzielnym, upatrującym źródeł radykalnego buntu w doświadczeniu osobistym, jednostkowym. Verne przedstawił rebelianta ukształtowanego przez bolesną przeszłość, któremu daleko do rozgorączkowanych buntowników, natchnionych przez forpocztę "nowej nauki" i "nowej filozofii", uosabianą przez „wielkich nieobecnych” osobliwej, pałacowej biblioteki, odtworzonej w stalowym korpusie „Nautilusa”.

O formacji umysłowej jednego z jego najsłynniejszego protagonistów Verne'a dowiadujemy się wiele nie tylko dzięki autorom, których prace w bibliotece "Nautilusa" zgromadzono, lecz również dzięki tym, których tam zdecydowanie zabrakło…



BIBLIOTHECA HISTORIA MUNDI